+ Jeżeli chcecie jakieś opowiadanie, to piszcie w komentarzach z kim i na jaki temat ^^
Ok.1144 Słów.
Wkładając słuchawkę do ucha jeszcze pomachałam rodzicom na pożegnanie. Jadę tylko na 11 dni, a oni uparli się, aby mnie odwieźć na miejsce zbiórki. No trudno. Właśnie ruszyliśmy, czeka mnie 4 godzinna podróż. Gdy jechaliśmy już kilka minut, dziewczyna siedząca obok mnie spojrzała się na mnie i zobaczyłam, że rusza ustami, więc wyjęłam słuchawkę z ucha.
- Hej, mogłabyś powtórzyć, bo miałam słuchawki w uszach ? - powiedziałam z uśmiechem.
- Tak, jestem Rose a ty ?
- Ja ____. Miło mi Cię poznać.
Co do tej podróży to jedziemy na tak jakby kolonie, ale dla starszych. Podczas podróży rozmawiałam trochę z Rose, dowiedziałam się, że lubi czytać książki i tańczy. Jechaliśmy i jechaliśmy, aż w końcu był postój na stacji benzynowej. Nie chciało mi się iść, ale poszłam, bo Rose chciała mi przedstawić swoją koleżankę. Nazywała się Alex. Miała czerwone włosy, była rok młodsza ode mnie, była szczupła i mniej więcej mojego wzrostu. Dopiero teraz mogłam się przypatrzeć Rose. Miała brązowo-zielone oczy, brązowe włosy, była dość niska, ale również bardzo szczupła. I też tak samo jak Alex była rok ode mnie młodsza. Stałyśmy i rozmawiałyśmy przed stacją benzynową, podczas gdy inni biegali do sklepu. Postanowiłyśmy iść już do autokarów.
* w domku nr. 18 *
Gdy przyjechałyśmy to od razu nas przydzielili do domków. Ja byłam z Rose, Alex i 3 innymi dziewczynami, z którymi tak dużo nie rozmawiałam. Najbardziej polubiłam Alex i Rose. Ja miałam łóżko obok Klaudii, pod ścianą. Dziewczyny były naprawdę ok. Tylko ja zawsze inna. Zawsze wyróżniałam się swoją nieśmiałością,obserwowałam tylko dziewczyny na razie, one były zupełnie inne niż ja. No, ale cóż... różni są ludzie. Gdy zdążyłam się rozpakować, to był sygnał, że idziemy na obiado- kolację. Po posiłku poszłam do domku się przebrać, bo ma być dyskoteka. Dziewczyny od razu się zaczęły malować i stroić. Ja też to lubię, ale żeby robić z siebie takiego plasticzka ? Kreski eyelinerem miały na połowę powieki, takie grube a w dodatku krzywe. Gdy dziewczyny już poszły to ja spokojnie weszłam do łazienki i zaczęłam się malować. Powieki pomalowałam lekko na kolor błękitny, pomalowałam sobie lekko rzęsy i zrobiłam sobie prawie niewidoczne, ale jednak kreski eyelinerem. Z włosami nic nie robiłam. Jedynie je przeczesałam. Na sam koniec pomalowałam usta błyszczykiem, psiknęłam się swoim ulubionym perfumem i założyłam niebieską do połowy ud sukienkę.
Poszłam tam i szczerze mówiąc to mi się aż tak nie podobało. Było gorąco, mnóstwo ludzi, ciemno, rażące światła reflektorów. Usiadłam sobie pod oknem na podłodze. Chyba byłam tam jedyną siedzącą. Gdy siedziałam już chyba z godzinę, bo była już godzina 21. (dyskoteka ma być do 24) Postanowiłam, że pójdę do domku. Gdy chciałam wyjść, to mnie nie wypuścili mówiąc, że koloniści mają się dobrze bawić ! Super. A jak ja nie chcę ? Źle się czuję, nie mam aż tak dużo znajomych. Może jutro się otworzę na nowych ludzi ? Dalej poszłam na swoje miejsce, ale tym razem stałam, a nie siedziałam. Nie chciałam już siedzieć, bo trochę twarda ta podłoga. Stałam kolejne 30 minut, patrząc się jak inni się bawią. Nagle podszedł do mnie jakiś chłopak, wiem że z innej kolonii.
- Czemu nie tańczysz ? - powiedział lekko zdyszany, opierając się o parapet obok mnie.
- Nie mam ochoty. - powiedziałam dość cicho spuszczając głowę w dół.
- Nie ma, że nie masz ochoty ! Idziemy tańczyć ! - powiedział to po czym złapał mnie za rękę i wyprowadził na środek parkietu. Złapał mnie po chwili również za drugą rękę i zaczął tańczyć wolno, ponieważ akurat włączyła się wolna piosenka.
- Jestem Kevin. - szepnął mi do ucha.
- A ja jestem ____.
- Miło mi Cię poznać. - powiedział uśmiechając się do mnie, po czym położył swoje ręce na moich plecach, zmuszając mnie, abym położyła swoje ręce na jego szyi.
Tańczyliśmy tak kilka minut. Później Kevinowi coś odbiło i położył swoją głowę na moim ramieniu, no cóż, zrobiłam to samo. W taki sposób tańczyliśmy do końca tej piosenki. Gdy się skończyła to miałam już iść, ale...
- A gdzie ty się wybierasz ? - powiedział łapiąc mnie znowu za rękę..
- Piosenka się już skończyła, więc idę dalej pod okno. - odpowiedziałam niepewna.
- Ty świetnie tańczysz i dalej będziesz ze mną tańczyła ! - powiedział ciągnąc mnie z powrotem do siebie.
- No ok, ale to nie prawda, Ja nigdy w życiu nie tańczyłam.
Tak przetańczyłam całą dyskotekę z Kevciem. Tak Kevciem, bardzo się zapoznaliśmy podczas dyskoteki i nie wiem nawet kiedy się rozluźniłam i nie byłam taka sztywna jak zawsze.
*rano*
Właśnie wstałam, muszę zrobić łóżko i iść na śniadanie. Gdy weszłam na stołówkę podszedł do mnie Kevin i poprosił, żebym usiadła z nim. Zgodziłam się. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim.
- Wiesz, że jak się Ciebie pozna to jesteś zupełnie inna niż taka jak na początku ! - powiedział z uśmiechem biorąc gryza kanapki.
- Teoretycznie to tylko z tobą mam taki dobry kontakt. - powiedziałaś nieśmiało.
Po kilku minutach śniadanie się skończyło i musieliśmy się już zbierać.
Cały dzień mi minął bardzo szybko, teoretycznie nic dzisiaj nie robiliśmy, zaprzyjaźniłam się z kilkoma osobami, ale nadal najlepiej gadało mi się z Kevinem, był mi coraz bliższy. Wymieniliśmy się numerami telefonu i jak nas razem nie było to razem pisaliśmy. A jak się żegnaliśmy albo witaliśmy to się przytulaliśmy. Zawsze wszędzie chodziliśmy razem, na dyskotekach tańczyliśmy razem, na ognisku mieliśmy jeden wspólny kij, nad jeziorem razem pływaliśmy, na quadach też razem jeździliśmy. Okazało się, że Kevin mieszka niedaleko mnie. Tak mijały dni, aż w końcu nadszedł 10 dzień, co oznacza, że jutro wyjeżdżamy.
Akurat była godzina 15 i była przerwa poobiednia. Dostałam sms-a od Kevina : Proszę spotkajmy się, za 10 minut pod domkiem nr. 30.
Zgodziłam się i poszłam na miejsce spotkania. Poszliśmy gdzieś gdzie nikogo nie ma.
- Co robiłaś jak do ciebie napisałem ? - powiedział z uśmiechem, jak zawsze .
- Siedziałam na łóżku i czytałam książkę. - powiedziałam, również z uśmiechem patrząc na Kevina. Naprawdę był ładny.
- Chodź, usiądźmy tam . - powiedział i wskazał ręką ławkę pomiędzy drzewami.
- Ok.- zgodziłam się. Siedzieliśmy tak kilka minut i rozmawialiśmy o tym, ze niedługo wyjeżdżamy i szkoda, bo jest fajnie. Nagle usłyszałam, że wołają moją grupę na zbiórkę. Już wstałam i powiedziałam tylko: " muszę już lecieć. " i wstałam i szłam dość szybko w kierunku wychowawcy. Nagle Kevin mnie zawołał wstając z ławki szybko podszedł do mnie i stało się coś, czego za Chiny bym się nie spodziewała. Pocałował mnie w usta. To się stało tak szybko. Nie wiedziałam co mam zrobić, wiec odwzajemniłam pocałunek. Chciałabym, aby ta chwila trwała wiecznie, lecz po kilku sekundach Kevin przestał i szepnął mi do ucha : "Saranghae" ja powiedziałam to samo i po chwili ponownie się pocałowaliśmy.
- Dobra, ja muszę naprawdę już iść. - powiedziałam smutno.
- Okay, zobaczymy się później - powiedział machając mi.
Rzeczywiście się później spotkaliśmy, gdy wróciliśmy z kolonii to również się ciągle spotykaliśmy, bo dzieliła nas droga 15 minut. Byliśmy parą, mam nadzieję, że na długo.
Super. Uwielbiam Kevina i to opowiadanie ! Weny życzę
OdpowiedzUsuń