sobota, 20 września 2014

Ukrywane uczucia. - Leo. (VIXX)

W końcu jest scenariusz dla Exotic Shawol z Leo.  ^^
Najmocniej przepraszam, że musiałaś tak długo czekać, ale nie miałam po prostu weny. Mam nadzieję, że Ci się spodoba. Proszę o komentarz ! ;3
Ok. 1649 słów.




Siedziałam właśnie nad rzeczką; oddalona jest ona około 30 minut od mojego domu. Mimo iż jest to daleko, bardzo lubiłam tu przychodzić i wszystko przemyśleć. Teraz siedziałam na kocyku ze słuchawkami w uszach. Słuchałam teraz metalu. Uwielbiam tego słuchać, to rozładowuje moje napięcie po całym ciężkim dniu. 

Była godzina 18, a ja robiłam się coraz bardziej śpiąca. Siedząc tak i zagłębiając się w swoich marzeniach i przemyśleniach oczy same mi się zamknęły.

Obudziło mnie smyranie po twarzy. Od razu wstałam i zobaczyłam co to, albo raczej kto to. Był to jakiś chłopak w mniej więcej tym samym wieku co ja. Miał piękne brązowe oczy, zgrabny nos i malinowe usta.
- Cześć. Przepraszam, że Cię budzę, ale zobaczyłem że śpisz a jest już prawie ciemno.. - powiedział z uśmiechem, wskazując brodą na niebo.
- Ojej.. przepraszam, ale kompletnie straciłam poczucie czasu no i ... zasnęłam. - tłumaczyłam.
- Nic się nie stało- powiedział z uśmiechem. Było mi trochę zimno i zaczęłam się trząść. Chłopak, który mnie obudził, gdy to zobaczył dał mi swoją bluzę.
- Dziękuję ! - Podziękowałam z wdzięcznością.
- Dobra, wstawaj z tej zimnej ziemi ! Pomogę Ci złożyć koc i odprowadzę Cię do domu, zgoda ?
- Arasso. - Zgodziłam się, powoli wstając. Razem w milczeniu złożyłyśmy mój koc.
- Daj plecak, pewnie jest ciężki.- powiedział z troską w oczach.
- Nie jest.- Odpowiedziałam patrząc mu z oczy.
- Ale i tak daj. - powiedział stając za mną i zdejmując mój plecak.
- No ok. - zgodziłam się.
Ruszyliśmy w kierunku mojego domu. 
- A tak w ogóle to jak masz na imię ? - Zapytałam nowego znajomego.
- Taekwoon, ale mów mi Leo, a ty ?
- Ja ____.
- Nie kojarzysz mnie znikąd ?
- Niezbyt, a powinnam ? - Powiedziałam.
- Hm.. W sumie, to nie. - Uśmiechnął się zakłopotany.
- A gdzie mieszkasz ? - zapytał ciekawskim głosem.
- Około 30-40 minut stąd i to jak się idzie 3 razy szybciej niż my teraz idziemy. - Zaśmiałam się.
- To poczekajmy chwilkę. Zadzwonię do przyjaciela, aby po nas podjechał, bo akurat wraca. On nas zawiezie do nas do naszego domu a ja ciebie odwiozę. Co ty na to ? 
- No dobra, ale o której ja będę ?
- Za godzinę ? Czyli około 21, może być ? Jutro sobota, więc chyba nie masz planów ?
- Może być. Zgadłeś, jutro nie mam nic do roboty.

Po 10 minutach przyjechał po nas wspomniany przyjaciel. Miał na imię Ravi. W samochodzie była totalna cisza. Dopiero po kilku minutach Ravi się zapytał  skąd jestem i jak się poznałam z Leo. Po 15 minutach już byliśmy w ich domu.  Byliśmy teraz sami w domu, bo Ravi gdzieś wyszedł, a z tego co zauważyłam to mieszkają sami.
- No to co, zbieramy się powoli, nie ? - powiedział nagle Leo.
- No chyba tak, lepiej już się zbierajmy. - Odpowiedziałam nieco spięta i zdenerwowana. Nie wiem czemu. Czuję się taka niespokojna w jego obecności. Mam nadzieję, że to się niedługo zmieni. Może to dlatego, bo go dopiero poznałam a już jestem u niego w domu ?
- Dlaczego jesteś taka spięta ?
- Ja nie, ja tylko, to znaczy... - odpowiedziałam zaskoczona. O ile można było to nazwać odpowiedzią. Leo patrzył na mnie przez bardzo długą chwilę. Nagle do domu wszedł Ravi. Tylko wszedł przywitał się i poszedł do kuchni. Zaczęłam rozmawiać z Leo. Bardzo go polubiłam przez ten czas. Rozmawialiśmy o naszym dzieciństwie, dawnych przyjaciołach z piaskownicy i o naszych przygodach. Przegadaliśmy dobre 40 minut.

 Nagle zapanowała denerwująca cisza.
- No to idziemy, co ? - Leo przerwał  ciszę, gdy nasze twarze dzieliły jedynie kilka centymetrów.
- Trochę straciliśmy poczucie czasu. Musimy jeszcze kiedyś się spotkać i pogadać. - powiedział z uśmiechem.
- Jasne. Ale chodź, już późno. Moja mama pewnie się martwi.
- Jasne, chodź idziemy. - powiedział wstając. W samochodzie rozmawialiśmy o tym, czym zajmujemy się w życiu. Leo podobno jest muzykiem. 
- Tu ! Tutaj mieszkam ! - krzyknęłam pokazując palcem na dom.
Wejdziesz na chwilę ? - zapytałam.
- Ale.... Nooo dooobra. - uradowany machnął ręką.
- Super. - Ucieszyłam się.

Zaprowadziłam go do swojego pokoju.
- Przepraszam za bałagan. - powiedziałam skrępowana zakrywając kocykiem ciuchy powieszone na oparciu krzesła.
- Nic nie szkodzi ! 
Później usiedliśmy, gadaliśmy o szkole, a potem chwilę graliśmy w jakąś grę na laptopie ale nam się szybko znudziła, woleliśmy siedzieć i gadać. Gilogotaliśmy się nawzajem i śmialiśmy z tego jak się śmiejemy.
- Ohoho. Już 2:45. - powiedział zmartwiony.
- No to.. może zostaniesz tu już do rana ? - zaproponowałam
- No ok. - powiedział zakłopotany.
- Dobra, to za chwilę ci pościelę materac. - powiedziałam pewnym siebie głosem.
- _____. ? Głodny jestem. Zrobisz mi coś do jedzenia ?- powiedział nieśmiało, przełykając głośno ślinę.
- Jasne ! To ja pójdę po coś do jedzenia, a ty pościelisz sobie materac.- powiedziałam wesoła, pokazując na stertę pościeli.
- Materac stoi za szafą.- Dodałam wychodząc z pokoju.

Gdy wróciłam zobaczyłam, że materac jest już pościelony. Tylko gdzie Leo ? 
Siedział w kącie pokoju tyłem do mnie. Co on tam ma ? Szybko odłożyłam na biurko talerze i rzuciłam się na niego.
- Ej ! Oddawaj ! To mój stary album ! - krzyczałam klepiąc go po wszystkim.
- Ale byłaś brzydkim dzieckiem ! - zaśmiał się, gilgocząc mnie.
Gdy mu go wyrwałam, od razu go schowałam do miejsca, gdzie by go nie znalazł. Dlaczego mama go położyła na biurku ? Aish !
Gdy zjedliśmy dałam nowemu przyjacielowi za duże dla mnie spodnie dresowe i bluzkę. On poszedł się wykąpać, a zaraz po nim ja.
Po 30 minutach już leżeliśmy,(Ja na łóżku, a on obok łóżka na materacu) była godzina 3:30. Chciało mi się bardzo spać, ale nadal gadaliśmy. Rozmawialiśmy o naszych poprzednich związkach. Jak powiedzieliśmy sobie dobranoc, Leo od razu zasnął. Był przeuroczy. Tylko nie to.  Ja nie mogłam się w nim zauroczyć ! Cały czas o nim myślałam. Była już 4:30. W końcu powiedziałam Leo, że nie mogę zasnąć, on położył się obok mnie. To było dziwne. Poznałam go kilka godzin temu a przez ten czas, zdążyłam go poznać, jakbyśmy się znali od małego. Gdy poczułam jego obecność, od razu zasnęłam. 

Obudziłam się o 10:30. Leo leżał twarzą w twarz ze mną. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam, że patrzy się na mnie, w dodatku ja się do niego teoretycznie przytuliłam, bo miałam rękę na jego plecach. Szybko wstałam i poszłam do łazienki, aby uniknąć krępujących sytuacji. Gdy wróciłam, on składał swoje miejsce,  na którym miał spać.
- Jak się spało ? - zapytałam ciekawa.
- Dobrze, szczególnie, że całą noc byłaś do mnie przytulona. - Powiedział z szyderczym uśmiechem.
- Aish ! Mianhe. - Powiedziałam drapiąc się po karku.
- Nic się nie stało. Niestety ja za chwilkę muszę już lecieć.
- No dobrze. Zostaw to, ja później posprzątam. Chodź, moja mama zrobiła nam śniadanie.
Podczas śniadania była cisza. Po posiłku poszliśmy na chwilę do mojego pokoju. Wymieniłam się z nim numerami telefonu. Z Leo jak na razie widzę się ostatni raz, bo wyjeżdża do Anglii i będzie tam 3 tygodnie. Przez cały ten czas myślałam tylko o nim. Nie chcę być w nim zakochana. Kiedyś, jeden chłopak mnie odrzucił, nie chcę znowu cierpieć.

Gdy wrócił, spotkaliśmy się w parku. Teraz zdecydowałam się powiedzieć mu, co tak naprawdę do niego czuję.
- Leo. Boję się. - powiedziałam ze smutną miną.
- Czego ? 
- Boję się, że cię stracę. - Nieśmiało przeciągałam każde słowo.
- Nie bój się ! Przecież jesteśmy przyjaciółmi ! Ale teraz muszę już lecieć, bo mam się spotkać z koleżanką. Jestem już spóźniony, pa ! - powiedział odchodząc.
Szybko się zmył. 
- Pa. - powiedziałam sama do siebie.

                    ***trzy miesiące później***

Minęły 3 miesiące odkąd poznałam Leo. Przez cały ten czas ukrywałam swoje uczucia. Leo powiedział mi, że jest członkiem zespołu VIXX a ja oszalałam. Jak mogłam się nie skapnąć ? Zareagowałam bardzo wybuchowo. Nakrzyczałam na niego i popłakałam się, oskarżając go o to, że mnie oszukał. Trochę tego potem żałowałam. Widywaliśmy się czasami, ale rzadko, bo on ciągle ma jakieś treningi czy coś. Ale jak już się spotkaliśmy to się genialnie bawiliśmy. Byłam z nim w aqua parku, na plaży, na rolkach, na rowerach i na jego urodzinach razem z Ravi'm w wesołym miasteczku ! Nigdy nie zapomnę tego wspaniałego dnia.


Nagle dostałam SMS:
                      od: Leo.
Treść: Chodź do parku. Czekam na Ciebie,
mam do powiedzenia Ci coś ważnego.
          ~ Leo.

Po 10 minutach czekałam na niego, na miejscu spotkania. Po chwili przyszedł.
- Co się stało ? - powiedziałam zdenerwowana.
- Nie mogę tego dłużej tłumić w sobie. Powiem wprost. Zakochałem się. - Widać, jest zdenerwowany, ale powiedział to śmiało.
- W kim ? - oczy napełniły mi się łzami.
- Tyle czasu razem. Nie powinienem, ale to silniejsze ode mnie.
Nie wytrzymałam. Rozpłakałam się. Miałam mu powiedzieć co czuję, ale cóż. Już na to za późno. Zawsze mam takiego pecha ! Zawsze ja muszę być odrzucona ! Odbiegłam kawałek od ławki. Leo ruszył za mną.
- Dlaczego mi to robisz !? Po co mi to mówisz !? Wiedziałeś co chcę Ci powiedzieć i dlatego zawsze uciekałeś ! Jak możesz ! Nawet nie wiesz jak to strasznie boli. - to ostatnie zdanie powiedziałam trochę ciszej. Popłakałam się. Zaczęłam go lekko okładać po klatce piersiowej.
- ______. Słuchaj mnie. Tu chodzi o...
*przerwałam mu*
- Nie chcę wiedzieć, błagam Cię. Daj mi już spokój ! Daj mi czas, na zaakceptowanie tego ! Nie mam siły teraz, proszę zostaw mnie w spokoju.
Leo złapał mnie mocno za ręce i mocno przytulił, bardzo chciałam się wyrwać, ale nie dałam rady. 
- Mówię Ci to, bo chodzi o Ciebie. Saranghae. 
Zaniemówiłam na chwilę, jednak odpowiedziałam.
- Leo ! Pabo ! Ja ciebie też ! - łzy zaczęły znowu lecieć, ale tym razem ze szczęścia.

Byliśmy przytuleni, ale Leo po chwili mnie pocałował. Poczułam słodki smak, jego malinowych ust. Cudowne uczucie. Cała nienawiść ze mnie uciekła. Mam nadzieję, że teraz zawsze będziemy mówili sobie co czujemy. 


Mam nadzieję, że się podoba. Proszę o komentarz. :)





2 komentarze: