ok. 2689 słów.
*Urlop w pracy*
Siedziałam przy stole samotnie jedząc śniadanie. Co chwilę przypominałam sobie o moim chłopaku. Już nie pamiętam kiedy ostatnio coś razem robiliśmy, albo jedliśmy jakiś posiłek. Jesteśmy razem już 8 miesięcy. Jakiś miesiąc temu przyjechała jego przyjaciółka z Francji. Oczywiście tak się za sobą stęsknili, że zostałam zepchnięta na drugi plan. Jeżeli można to w ogóle nazwać drugim planem. Teraz w ogóle się nie widujemy. Niby jeszcze jesteśmy razem, ale sama już nie wiem.
Gdy skończyłam posiłek, napisałam do mojego przyjaciela. Tylko on o wszystkim wie i mi bardzo pomaga w trudnych chwilach. Zapytałam go, czy będzie chciał ze mną wyjść gdzieś wieczorem. Szybko mi odpisał, że będzie po mnie o 18. Miałam jeszcze dużo czasu. Poszłam się przespać , ale nie mogłam przestać myśleć o tym draniu - Jimin'ie. Minęła godzina, a potem następna i następna a ja leżałam, płakałam, słuchałam muzyki i tak w kółko. Było kilka minut po 15. W końcu wstałam i poszłam do kuchni, żeby się napić czegoś mocniejszego. Zrobiłam sobie drinka. A potem jeszcze kilka. Teraz miałam odwagę, żeby napisać do niego.
Do: Jimin
Treść: Hej. Masz na dzisiaj jakieś plany ? Może się spotkamy ?
Od: Jimin
Treść: Hej. Sorka, ale dzisiaj idę z Rose do kina. Innym razem.
*godzinę później*
Nadal siedziałam cała zaryczana w kuchni. Nagle zadzwonił dzwonek. Poszłam otworzyć, to było Alex. (przyjaciel)
- Boże ____.
- Co ? - zapytałam patrząc na niego leniwym wzrokiem. Po policzkach nadal leciały mi łzy. Miałam coraz mniej siły, żeby stać. Nogi się pode mną ugięły. Alex mnie złapał i posadził na krześle. Miałam wszystkiego dość.
- To już koniec. On woli Rose ode mnie. To koniec, widzisz ? Jak on tak mógł. Nienawidzę go. - Wstałam z krzesła i zaczęłam chodzić po przedpokoju.
- Zaufałam mu, kochałam go. A ten dupek mnie zostawił ! - Znowu zaczęłam płakać. Przytuliłam się do Aleksa z całej siły. Przypomniałam sobie jak kto inny mnie tak przytulał. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Po kilku minutach otworzyłam oczy i zobaczyłam opartego o framugę drzwi Jimin'a. Miał twarz pełną gniewu. Co on w ogóle tutaj robi ?!
Nie spałam od kilku minut, ale jeszcze nie otworzyłam oczu. Nie miałam odwagi, bo nie pamiętam co stało się poprzedniego wieczoru. Pamiętam tylko twarz Jimin'a. Z całych sił próbowałam sobie przypomnieć co się stało poprzedniego wieczoru, jednak na marne. W końcu wstałam, lekko mi się zakręciło w głowie, ale poszłam do łazienki się ogarnąć. Wzięłam prysznic, zmyłam makijaż, zrobiłam nowy, delikatniejszy. Ubrałam się w pudrowo- różową sukienkę sięgającą do połowy ud.
Wyszłam z łazienki a tam stał Jimin. Gdy go zobaczyłam, serce zaczęło mi szybciej bić, ale i tak teraz nie mam ochoty z nim rozmawiać.
- Co ty tutaj robisz? - Zapytałam niepewnie.
- _____. Przepraszam.
- Za co ? - Prychnęłam sztucznym śmiechem.
- Za to, że ciebie zostawiłem. Nie było mnie kiedy powinienem być przy tobie. - Patrzał mi się w oczy. Mówi prawdę ? Nie wiem czy będę w stanie mu wybaczyć.
- Wiesz co ja przeżyłam przez te dni ? Nigdy tego nie zapomnę. Mam was dość . Nie chcę mieć nic wspólnego ani z tobą ani z .. - Urwałaś, żeby przełknąć ślinę i wziąć oddech.
- Ani z Rose. - Miałam już szklane oczy, ale cały czas nawiązywałam z nim kontakt wzrokowy. Chcę, żeby wiedział, że zrobił naprawdę źle.
- Ja nie chciałem cię zranić. Nie wiedziałem, że to tak się... potoczy, Kocham cię. Rose nic nie znaczy, naprawdę. Wybacz mi, proszę. Nie przeżyję bez ciebie. - mówił łamanym głosem.
- Jakoś ostatnio życie ci się dobrze powodziło beze mnie. - Powiedziałam z kamienną twarzą. Próbuję grać oziębłą sukę, chociaż wiem, że moje oczy nie potrafią kłamać.
- ____ Błagam, Wcale mi się nie udawało ! Nic się nie udawało ! O twoim wczorajszym sms, dowiedziałem się 1 godzinę później, dlatego przyjechałem. Proszę ! - Łzy zaczęły lecieć mu po policzkach. Zaciskał usta, żeby nie wydobyć żadnego szlochu. Pierwszy raz go takiego widzę.
Próbował mnie przytulić. Starałam się z całej siły go odepchnąć, ale nie udało mi się, w końcu to chłopak. Uległam jego objęciu, od razu poczułam motylki w brzuchu. Zaczęłam płakać. Zrozumiałam, że to w jego objęciach czuję się najlepiej, ale nie chcę z nim już być. Nie chcę zostać znowu zraniona. Na chwilę naprawdę zatopiłam się w jego objęciach, najchętniej zostałabym tu do końca życia, ale nie chcę dać mu satysfakcji, że przyszedł, przeprosił i problem z głowy.
Z całej siły wyrwałam się z jego uścisku i odwróciłam się plecami do niego.
- Zostaw mnie w spokoju ! Nienawidzę cię. Nie kocha..- urwałam i znowu zaczęłam płakać.
- Dokończ. - Powiedział i dotknął mojego ramienia.
- Nie koch.. - Nie mogłam tego teraz powiedzieć. A gdybym patrzała mu w oczy, to chyba bym rzuciła się na niego i wybaczyłabym mu, czego zrobić nie mogę.
- Nie chcę mieć z tobą nic wspólnego. Nigdy więcej. Spadaj stąd. - Wycedziłam przez zęby.
- Jest mi bardzo wstyd za moje zachowanie. Jeszcze raz przepraszam. - Powiedział smutno.
Odwróciłam się do niego przodem, a on się do mnie zbliżył. Bardzo powoli, wyciągnął ręce tak, abym nie uciekła po czym delikatnie mnie przytulił. Zaszlochałam. Dlaczego ja tak szybko mu ulegam ? A szczególnie jak tylko mnie dotknie, to od razu jestem sparaliżowana i się poddaję, właśnie przy nim czuję się bezpieczna. Jimin jakby czytał w moich myślach, przytulił mnie jeszcze mocniej przyciskając do siebie, oboje ryczeliśmy jak małe dzieci.
- Dlaczego to robisz ? - wyszeptałam.
- Bo cię kocham. Nawet sobie nie wyobrażasz jak bardzo. - Powiedział szlochając.
Odsunęłam się powoli i spojrzałam na niego. Dopiero co zrobiłam makijaż. Musiałam wyglądać okropnie, cała czerwona od płaczu. Jimin z resztą też nie wyglądał najlepiej.
- Teraz nic nie rozumiem. Dlaczego mnie zostawiłeś ? - Zapytałam niepewnie.
- Nie wiem. Rose.. mnie owinęła wokół palca, a potem trzymała z dala od ciebie, bo chciała żebym był z nią. Błagam wybacz mi, na prawdę żałuję. Bardzo. Wynagrodzę ci to. - mówił zakłopotany.
- Jak ja mogłam się zakochać w takim idiocie. - Zaśmiałam się cicho.
- Też cię kocham. Najbardziej na świecie. - Powiedział z uśmiechem.
Patrzyliśmy sobie w oczy. Jimin jednak zaczął się do mnie zbliżać, znowu, bardzo powoli. Najpierw położył swoją dłoń na moich plecach, a później wolno mnie do siebie przycisnął. Smyraliśmy się nosami patrząc głęboko w oczy. Po chwili nasze usta się dotknęły. Zamknęłam oczy. Nie całowaliśmy się, tylko trzymaliśmy swoje usta przy sobie. Tak, żeby chwilę pooddychać swoim powietrzem i nacieszyć bliskością. Po chwili, Jimin zaczął całować moje wargi. Tak delikatnie, jakby bał się że zniknę. Poczekałam chwilę, uśmiechnęłam się, aż w końcu odwzajemniłam pocałunek. Objęłam jego szyję a on mnie w pasie. Na chwilę otworzyłam oczy, aby spojrzeć na niego. Jest cudowny. W naszym motylim pocałunku kryła się tęsknota, ból rozstania, miłość i gniew. Odsunęliśmy nasze usta od siebie. Spojrzeliśmy sobie w oczy, uśmiechnęliśmy po czym Jimin jeszcze raz musnął moje wargi i się odsunął.
- Chyba pierwszy raz się tak długo całowaliśmy. - Mruknął Jimin po czym obydwoje się zaśmialiśmy.
- My prawie w ogóle się nie całowaliśmy.- zauważyłam.
- Obiecuję, że to się zmieni.
Do końca dnia siedzieliśmy, jedliśmy i śmialiśmy się. Jak starzy dobrzy przyjaciele. Niby się pogodziliśmy, ale jednak nie mogłam mu zaufać w 100 procentach. Czułam, że to może się powtórzyć.
Jimin został na noc, ale nie spaliśmy razem w łóżku. Za szybko. Muszę ogarnąć myśli i zastanowić czy na pewno to co robimy, jest dobrym wyborem.
Z samego rana przy śniadaniu, które mijało w dobrym nastroju. Od rana byliśmy przepełnieni romantyzmem. Jimin kiedy tylko mógł to mnie przytulał i całował po szyi. Ale po chwili, przypomniałam sobie o Rose i go odepchnęłam. To był odruch, nie chciałam tego, ale myśl o niej mnie odrażała.
- Co się dzieje _____ ? - zapytał zatroskany.
- Nic, przepraszam. Jedzmy. - Powiedziałam zakłopotana.
Podczas posiłku cały czas myślałam o Rose. Tak po prostu zniknęła ? Może go zostawiła ? Znudził się jej dlatego wrócił do mnie ?
- Jimin... Co z Rose ? Tak po prostu między wami koniec ? Zniknęła ? - Zapytałam podejrzliwie.
- To koniec z nią. Nie chcę jej znać i chcę jej unikać. - Powiedział zakłopotany.
- Aha. - Skomentowałam.
- Co ty na to, że pójdziemy kupić sobie takie same bluzki ? Od zawsze marzyłem, żeby nosić z tobą te same ubrania. Mam ochotę całemu światu wykrzyknąć :
YAY ! ______. JEST MOJĄ DZIEWCZYNĄ ! NIECH KAŻDY MI ZAZDROŚCI, ONA JEST WYJĄTKOWA I NIKT MI JEJ NIE ODBIERZE ! JESTEŚMY NAJSZCZĘŚLIWSI NA ŚWIECIE !
- zaczął krzyczeć jak małe dziecko, a ja się śmiałam.
- Ok, ale ja obiecasz, że mnie nigdy więcej nie zostawisz. - I tak nie wiem czy mogę mu ufać, może jak ją zobaczy to stwierdzi, że ona jest lepsza ode mnie ? Przecież ma o wiele większe piersi, jest szczuplejsza, wyższa, ładniejsza, ma dłuższe włosy. Wszystko ma lepsze ode mnie.
Poszliśmy na shopping.(XD) Było cudownie, kupiliśmy mnóstwo gadżetów dla par. Właśnie mam na sobie Bluzkę z napisem "Aye! He's Mine" a Jimin "Aye! She's Mine". Potem robiliśmy sobie mnóstwo selfie. Nie mam słów, żeby opisać jak szczęśliwa jestem.
W ciągu jednej sekundy uśmiech zszedł mi z twarzy. Zobaczyłam Rose ledwo idącą w wysokich szpilach w naszą stronę. Widziałam jej szyderczy uśmiech. Dźgnęłam Jimin'a łokciem i wskazałam głową na nią. Podeszła do nas.
- Jak tam, Gołąbeczki ? - Powiedziała akcentując ostatnie słowo.
- Rose odpuść sobie i daj nam spokój. - powiedział Jimin z powagą a następnie objął mnie ramieniem.
- Hmm.. A może _____. Jest ciekawa co razem przeżyliśmy ? hmm ? - Powiedziała z uśmiechem.
- Przestań i daj nam spokój ! - Jimin jest zdenerwowany, widać po nim. Jednak moje uczucia są najbardziej zranione. Miałam ochotę uciec, ale chciałam jeszcze posłuchać.
- Wczoraj wspominałam jak mnie wszędzie całowałeś i mówiłeś, że jestem lepsza od tej szmaty. Ahaa.. sorry tego też jej nie mówiłeś, a może powiedziałeś jej jak dobrze nam było... - paplała jak jakaś opętana.
Ze łzami w oczach zdjęłam rękę Jimin'a ze swojego ramienia a następnie stanęłam przed nim i uderzyłam go w twarz, potem rzuciłam się do ucieczki. Wybiegłam na świeże powietrze. Pobiegłam do domu i rozebrałam się do bielizny rzucając w kąt nowe rzeczy. Ubrałam się w szary przedarty t-shirt i czarne leginsy. Spakowałam kilka potrzebnych rzeczy i wyszłam z domu zakładając czarne okulary. Pojechałam autobusem do hotelu. Nie chcę go na razie widzieć. Muszę wszystko dokładnie przemyśleć.
*pokój w hotelu*
Po położeniu się na łóżku, wybuchając płaczem, spojrzałam na ekran telefonu 18 nieodebranych połączeń, Wyłączyłam go natychmiast.
*3 dni później - 5 rano*
Znowu nie mogę spać, przez te 3 dni przespałam z 8 godzin. Jestem tak strasznie zmęczona, ale gdy już próbuję zasnąć, to nie mogę. Miałam w głowie dokładny plan jak zakończyć znajomość z Jimin'em. Pewnie w realu będzie to wyglądało inaczej, ale przynajmniej już wiem co powiem.
Włączyłam telefon. 59 nieodebranych połączeń. Napisałam do niego sms'a :
Do : Jimin
Treść: Dzisiaj o 14 przyjedź do restauracji w hotelu _____. To ważne.
Mam nadzieję, że się pojawi. Na samą myśl znowu zachciało mi się płakać. Ostatnio tylko leżę, myślę i płaczę.
O 13.00 byłam już gotowa do wyjścia. Ubrałam kremową, koronkową obcisłą sukienkę do ud, włosy delikatnie pofalowałam i zrobiłam delikatny makijaż. (Cienkie kreski eyelinerem i błyszczyk). Starałam się zakryć worki pod oczami, ale słabo mi wyszło. Do sukienki ubrałam brązowe buty na lekkim obcasie i brązowy naszyjnik. Przed wyjściem z domu, już wiedziałam, że właśnie w tym będę chciała rozmawiać z Jimin'em. Chcę wyglądać ładnie.
Punktualnie o 14 poszłam na miejsce spotkania. Od razu go zauważyłam a serce zaczęło mi bić jak szalone. Siedział przy 3 osobowym stoliku, chyba w najciemniejszym kącie.
Usiadłam naprzeciwko niego.
- Cześć. - Mruknęłam pod nosem. Byłam bardzo zestresowana. Nadal go bardzo kocham, ale nie zamierzam być z kimś takim.
- Hej. Muszę ci coś powiedzieć zanim mi przerwiesz. - mruknął.
- Słucham. - Złożyłam ręce na klatce piersiowej zamieniając się w słuch. Patrzałam mu się prosto w oczy sprawiając wrażenie oziębłej suki, którą chcę być.
- To co powiedziała Rose, było kłamstwem. Zakochała się we mnie, ale ja do niej nic nie czuję. Dla mnie liczyłaś i liczysz się tylko ty, a Rose znam od małego i jest moją prawie, że siostrą. A czas spędzaliśmy razem, bo ...- urwał.
- Bo ? - zapytałam.
- Bo mnie tak perfidnie oszukała, a ja jej uwierzyłem i poleciałem jak jakiś pajac. I w dodatku przez to ciebie porzuciłem. Jest mi bardzo wstyd. - Powiedział chowając twarz w rękach.
- A co ona ci powiedziała ? - Zapytałam.
- ...Powiedziała, że ma .. raka. I że zostało jej około 2 miesiące życia i że jestem ostatnią dla niej osobą i że bardzo chce, żebym był z nią do końca jej chwil. Była wtedy taka poważna. Jak ja mogłem dać się nabrać. - Mówił. Nie wiem czy mu wierzyć czy nie. Nie mam pewności czy to naprawdę się zdarzyło. I że nic ich nie łączy.
- No to świetnie. To idź do niej, na pewno czeka na ciebie, ja nie wierzę w tą bajeczkę. - Znowu chciałam być twarda, Jak na razie mi wychodzi.
- Mogę teraz powiedzieć to, co ja miałam ci do powiedzenia ? - zapytałam.
- Proszę, mów. - poddał się. Nie mogę patrzeć na jego smutne oczy, on jest załamany. Nie. Nie. Nie ! Muszę być twarda !
- Chcę zakończyć nasz związek. Mam dość już tych wrażeń, nie pasujemy do siebie. - Powiedziałam wciąż twardym i pewnym głosem, patrząc mu prosto w oczy. Najwidoczniej nie ruszyło go to.
- Nie Ko...- Załamał mi się głos. Zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno chcę to powiedzieć. Jimin nadal patrzał mi w oczy a ja odwróciłam wzrok, zacisnęłam zęby i powiedziałam :
- Nie kocham cię już. - Powiedziałam to prawie niesłyszalnie, ale jestem pewna, że on to usłyszał i to zapamięta.
- Kłamiesz _____. Przemyśl to jeszcze. - Powiedział.
- Nie muszę ! Nic do ciebie nie czuję, jesteś dla mnie obojętny ! W ogóle o tobie nie myślałam przez ten czas ! - Wkurzyłam się, a do oczu zaczęły mi napływać łzy.
- O tym, że o mnie nie myślałaś świadczą twoje worki pod oczami. - Powiedział z powagą. Właśnie nabierałam powietrza w płuca aby coś krzyknąć.
- Nie krzycz proszę. Wyjdźmy stąd. - Złapał mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz.
Wtedy puściłam jego dłoń. Poszliśmy w ciszy do parku. Ja zdążyłam trochę ochłonąć, za dużo wrażeń jak na 15 minut.
- Za chwilę będzie Rose. - Oświadczył.
- Po co ona ? - Zapytałam poirytowana.
- Powie ci jak naprawdę było.
Po kilku minutach przyszła pani królewna. Opowiedziała mi, że naprawdę go oszukała bo była nim zakochana. Że nie mogła do siebie dopuścić myśli, że woli mnie. Na koniec swojej przemowy powiedziała, że naprawdę jesteśmy dla siebie stworzeni. Nawet mnie przeprosiła. Nie wiem czy mówi to ze swojej uprzejmości czy jak, ale mi zrobiło się trochę głupio. No ale, kto by nie zareagował tak jak ja ?
- Widzisz _____. Nie kłamałem. - Jimin spojrzał się na mnie gniewnym wzrokiem.
- Dzięki Rose, że powiedziałaś w końcu prawdę. - dodał.
- Nie ma za co. Teraz będzie lepiej jak pójdę. Przepraszam, że was oszukałam. Jutro wylatuję do Francji. Do zobaczenia. - Powiedziała to i poszła na swoich 15 centymetrowych szpilach.
Jimin się do mnie zbliżył. Spojrzał w oczy z lekko przymglonymi powiekami. Patrzałam na niego gniewnie a łzy zaczęły mi spływać po policzkach,
- Jesteś piękna, ale nie płacz. Proszę. - Delikatnie przetarł kciukiem moje łzy
- Ja chcę być tylko szczęśliwa. Przepraszam. - Powiedziałam bardzo cicho. Nadal patrzeliśmy na siebie.
- Mogę cię pocałować ? - zapytał niepewnie.
W odpowiedzi skinęłam głową.
Pocałowaliśmy się, trochę łapczywie, namiętnie, a zarazem delikatnie. Później się przytuliliśmy. Wtuliłam głowę w jego ramię.
- Naprawdę cię kocham i nie masz pojęcia jak bardzo za tobą tęskniłam. - Powiedziałam i się uśmiechnęłam.
- Ja jeszcze bardziej ! - Odpowiedział.
Wzięliśmy moje rzeczy z hotelu. W drodze powrotnej opowiedziałam wszystko Jimin'owi, a on mi.
Przed wejściem do domu Jimin wziął mnie na ręce i poszedł do sypialni. Położył mnie delikatnie na łóżku i zaczął całować.
_____________________________________________________________________________
Proszę o komentarz kochani ;3
Śliczne. Prawie się rozpłakałam. :')
OdpowiedzUsuńTo było CUDOWNE !!! :')
OdpowiedzUsuńDobra ... Ej ... ... ...
OdpowiedzUsuńCzy tylko ja płakałam razem z nimi?! Boże, chyba z 2000000000000000 razy czytałam to opowiadanie i prawie za każdym razme wielki ryk.
Wiem, że Rose to jest fikcyjna bohaterka, ale sama ją znienawidziłam. Już mi się nasuwały myśli o jej śmierci i wgl ...
Opowiadanie jest boskie boskie! Bardzo boskie, oryginalne, cudne, wspaniałe, fantastyczne ... Aż brak mi słów, naprawdę!!! W szczególności, że Jimin moim biaskiem ^^^ Aaaaa śliczne nooo ...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńCudowne prawie sie rozpłakałam. Jimin to mój bias <3
OdpowiedzUsuńja też
UsuńA co sie stało po tym całowaniu na łóżku 8)
OdpowiedzUsuńWoow to było cudne <3 normalnie się przy tym rozpłakałam 😢😘💝
OdpowiedzUsuńBrawo za napisanie tak cudnego opowiadania. Masz świetny talent do pisania opowiadań. Pozdrawiam cieplutko <3
OdpowiedzUsuń